M O J A    P O E Z J A


    SONETY PISANE NOCĄ


    WOJOWNICY

    12 stycznia 1999r

    Dawid i Goliad
    Na dwóch wzgórzach oddziały zbrojne w hełmy i miecze
    i dowódców dostojnych dwa zwarte szeregi,
    dwa narody skłócone przez ostatnie wieki
    już czekają na sygnał, by pozwolić ulecieć

    żądzy krwi, której pewnie i potok wyciecze.
    Z przodu wojsk dwaj rycerze. Z pierwszego nikt nie kpi,
    bo olbrzym to hardy i waleczny, a brzegi
    jego zbroi lśnią złotem. Drugi ledwie się wlecze


    na plac bitwy. Pacholę to jeszcze, nie żołnierz.
    Westchnęli tylko wszyscy. Wtem młodzian zrzuca oręż
    i z procą jak myśliwy na zwierza się skrada.

    Gdy zastęp izraelski myśli o swej głowie,
    jak uciekać z potrzasku, nagle Goliat pada...
    przecież kamień Dawida nieśli aniołowie.




    NAJDŁUŻSZA NOC

    13 stycznia 1999r

    najdłuższa noc
    Jeszcze tłuszcz krasił brody, a ogień nie dogasł
    jeszcze chcieli ucztować i nucić nieśmiało
    pieśni przodków-nomadów, jeszcze było im mało.
    Jeszcze noc chciała tańczyć, a poranek pospać...


    Wtem wódz krzyknął: Pascha! i kazał się rozstać
    z tą ziemią niepokorną, gdzie tyle zostało
    ich znoju, że piach solą pachniał, gdzie kat pałą
    tłukł dotąd aż wypełnił bezlitosny rozkaz.

    Puścili się więc w pustynię, wskrzeszając los ojców,
    lecz faraon szalony nad zwłokami syna,
    w pogoń wysłał siepaczy, by w stepie ich wycinać.

    Gdy rydwany egipskie gnały coraz szybciej.
    a zbiedzy już myśleli o niechybnym końcu,
    anioł stanął w rozkroku między śmiercią i życiem.




    DEBORA

    18 kwietnia 1999r.

    Debora
    Gdy siedziała w słońcu oświetlona blaskiem
    iskrzących promieni - gorących jak ogień,
    pijąc światło Boga, anioł szepnął do niej,
    by wezwać Baraka z Kedesz. Poza miastem

    bowiem szalał - jak wilk - Sisera z żelastwem
    tysiąca rydwanów. Jakub zaś bezbronnie
    spoglądał ku Palmie Debory, gdzie płomień
    jej wiedzy siał wiarę, nawet, gdy zastęp

    izraelski wracał pobity. Barak więc szedł
    jak pod nóż ofiarnika ofiara skulona
    a usłyszał rozkaz, by pójść i pokonać

    wodza Kanaanu. Widząc, że na pastwę
    szyderstwa rzuca go głos prorokini, rzekł:
    Zwycięstwo narodu przyjdzie przez niewiastę.




    IZAJASZ

    lipiec 2009

    Izajasz Wszedł poza próg świątyni, by złożyć ofiarę
    wedle słów zostawionych synom Aarona
    w księdze Tory. Przemierzył przedsionek. Zasłona
    stawiła opór jakby był intruzem. Szedł z darem

    narodu, by Świętemu tak wyznać ich wiarę.
    Zbliżył się do ołtarza i omal nie skonał
    porażony widokiem: oto jakby korona
    z białoskrzydłych aniołów otaczała Arkę,


    a kształt jakieś Postaci promieniał jak słońce.
    Choć z dawna służył Jahwe, obraz ten rozwalił
    jego myśli o Bogu. Gdy dotykał końca

    trenu szat Przedwiecznego, wtem serafin ruchem
    anielskim chwycił ogień i tak nim rozpalił
    usta Izajaszowe, że płonęły Duchem.




    TANIEC SALOME

    lipiec 2009

    Izajasz
    Na dwóch wzgórzach oddziały zbrojne w hełmy i miecze
    i dowódców dostojnych dwa zwarte szeregi,
    dwa narody skłócone przez ostatnie wieki
    już czekają na sygnał, by pozwolić ulecieć

    żądzy krwi, której pewnie i potok wyciecze.
    Z przodu wojsk dwaj rycerze. Z pierwszego nikt nie kpi,
    bo olbrzym to hardy i waleczny, a brzegi
    jego zbroi lśnią złotem. Drugi ledwie się wlecze


    na plac bitwy. Pacholę to jeszcze, nie żołnierz.
    Westchnęli tylko wszyscy. Wtem młodzian zrzuca oręż
    i z procą jak myśliwy na zwierza się skrada.

    Gdy zastęp izraelski myśli o swej głowie,
    jak uciekać z potrzasku, nagle Goliat pada...
    przecież kamień Dawida nieśli aniołowie.




    NAJDŁUŻSZA NOC

    13 stycznia 1999r

    najdłuższa noc
    Jeszcze tłuszcz krasił brody, a ogień nie dogasł
    jeszcze chcieli ucztować i nucić nieśmiało
    pieśni przodków-nomadów, jeszcze było im mało.
    Jeszcze noc chciała tańczyć, a poranek pospać...


    Wtem wódz krzyknął: Pascha! i kazał się rozstać
    z tą ziemią niepokorną, gdzie tyle zostało
    ich znoju, że piach solą pachniał, gdzie kat pałą
    tłukł dotąd aż wypełnił bezlitosny rozkaz.

    Puścili się więc w pustynię, wskrzeszając los ojców,
    lecz faraon szalony nad zwłokami syna,
    w pogoń wysłał siepaczy, by w stepie ich wycinać.

    Gdy rydwany egipskie gnały coraz szybciej.
    a zbiedzy już myśleli o niechybnym końcu,
    anioł stanął w rozkroku między śmiercią i życiem.




    DEBORA

    18 kwietnia 1999r.

    Debora
    Gdy siedziała w słońcu oświetlona blaskiem
    iskrzących promieni - gorących jak ogień,
    pijąc światło Boga, anioł szepnął do niej,
    by wezwać Baraka z Kedesz. Poza miastem

    bowiem szalał - jak wilk - Sisera z żelastwem
    tysiąca rydwanów. Jakub zaś bezbronnie
    spoglądał ku Palmie Debory, gdzie płomień
    jej wiedzy siał wiarę, nawet, gdy zastęp

    izraelski wracał pobity. Barak więc szedł
    jak pod nóż ofiarnika ofiara skulona
    a usłyszał rozkaz, by pójść i pokonać

    wodza Kanaanu. Widząc, że na pastwę
    szyderstwa rzuca go głos prorokini, rzekł:
    Zwycięstwo narodu przyjdzie przez niewiastę.




    IZAJASZ

    lipiec 2009

    Izajasz Wszedł poza próg świątyni, by złożyć ofiarę
    wedle słów zostawionych synom Aarona
    w księdze Tory. Przemierzył przedsionek. Zasłona
    stawiła opór jakby był intruzem. Szedł z darem

    narodu, by Świętemu tak wyznać ich wiarę.
    Zbliżył się do ołtarza i omal nie skonał
    porażony widokiem: oto jakby korona
    z białoskrzydłych aniołów otaczała Arkę,


    a kształt jakieś Postaci promieniał jak słońce.
    Choć z dawna służył Jahwe, obraz ten rozwalił
    jego myśli o Bogu. Gdy dotykał końca

    trenu szat Przedwiecznego, wtem serafin ruchem
    anielskim chwycił ogień i tak nim rozpalił
    usta Izajaszowe, że płonęły Duchem.




    TANIEC SALOME

    lipiec 2009

    Izajasz Tańczże, tańcz, Salome. Zawróćże mu w głowie.
    Pląsaj, skacz, się kłaniaj, poderwij falbany,
    odsłoń swe powaby. Niech wzrokiem pijanym
    śledzi twoje kroki. Herod ci odpowie

    wobec gwaru dworzan: "Pół mego królestwa
    daję tobie, dziewczę, więcej jeszcze dodam
    tylko tańcz, Salome, każdej chwili szkoda".
    Nagle pląs ustaje. "Nawet ciebie nie stać

    na dar, który pragnę". Rzuca panna słowa
    jak pociski śmierci z uśmiechem zalotnym.
    "Czy żeś oszalała taki zarzut czyniąc?

    Jam król, co swej dumie nie pozwoli zginąć".
    I tak pospadały dwie, nie jedna głowa.
    Proroka za świętość, tyrana z głupoty.




    ROZMOWY Z ABRAHAMEM

    lipiec 2009

    Izajasz Jesteś bezpieczny w murach tego miasta,
    które wyrosło przed tobą na drodze
    dawnej wędrówki. Czemu zatem co dzień
    smutek nieznośny w sercu twym narasta

    jakby lawina? Cóż to za głos hardy
    krzyczy wciąż w tobie? Dokądże cię woła?
    Jesteś bezpieczny, lecz samotny, zgoła
    mocny, a jakby całkiem na proch starty.

    Jesteś bezpieczny, ale nie szczęśliwy.
    Pusta kołyska na potomka czeka.
    Rusz się Abramie! Po co sobie wmawiasz,

    że tu jest przyszłość. Po co żyć na niby?
    Już czas na ciebie, szkoda i dnia zwlekać.
    Wyjdźże i nie patrz na to, co zostawiasz!

    /2/

    Jesteś zamożny. Nie sposób policzyć
    W ile tysięcy twoje trzody wzrosły
    Od dnia decyzji. Bieg zdarzeń jest prosty:
    Wszystko się stało według obietnicy.

    Jesteś zamożny. Pastwisk już brakuje,
    Aby pomieścić ciebie i bratanka.
    Gadasz z bogami. Jak ci pójdzie w szrankach
    Z ludźmi? Abramie, czemu decydujesz

    Na swą niekorzyść? Głupcem cię uznają.
    Lot nie jest ślepy, weźmie lepsze pola.
    Chyba, że widzisz więcej niż się zdaje,

    czego nie mogę dojrzeć poprzez woal
    Skąpstwa. Już wiem. ONI się zbliżają.
    ku dębom Mamre. Znów masz rację, przyznaję.

    /3/

    Jesteś potężny. Pan Bóg po twej stronie,
    Ludzie przychylni, dóbr wcale nie tracisz.
    Zmienić jednego nijak nie potrafisz:
    Nie masz wciąż syna, co na twoim tronie

    W chwale następcy zasiadłby po tobie.
    Bóg się ociąga, jakąś grę prowadzi
    Z możnym Abramem. Syna Hagar postawisz
    na czele rodu. Tak Bogu odpowiesz.

    Jesteś potężny. Pozna gniew Abrama
    Ten Bóg niesłowny i jego przemyślność.
    Dość tych słów próżnych! I tak oto prysło

    Wielkie przymierze. Pozostała rana.
    Bogu dzięki z Bogiem nie jak z ludźmi bywa.
    On innych biedę litością okrywa.

    /4/

    Jesteś radosny wreszcie. W